30 lipca 2017

czasem

C z a s e m idziemy na spacer, nad głowami pełnymi myśli rozpościera się rozgwieżdżone niebo, a czasem wbijamy wzrok w migoczącą taflę wody, po której krąży blask porannego słońca. Tak po prostu. Kontemplujemy przeszłość, historię naszych dusz, wspomnienia i doświadczenia, wracając nie raz i nie dwa do przyszłości, nieodgadnionej tajemnicy. Czasem nie widzimy teraźniejszości, która trwa sekundę, nawet nie dwie, bo każda miniona odeszła, a wszystkie stojące już w kolejce to następne nieznane horyzonty. Bywa, że nieposzerzone, a czasem zajmujące nas aż nadto. Czasem jednak tylko teraz ma znaczenie, kiedy cieszymy się chwilą. Sami, z bliskimi, ze światem. Z kubkiem ulubionej kawy albo wśród zielonej trawy.
Czasem widujemy się codziennie. Nawet kilka razy dziennie. Napawamy się sobą nawzajem, wspominając i planując następny dzień. Wspólnie mówimy wczoraj, dziś, jutro. Albo myślimy o odpoczynku od siebie, przesyceni bliskością. Czasem stronimy od siebie latami, mówiąc tylko tęsknię, nie widując się i nic więcej. Czasem zdajemy sobie z tego sprawę, a czasem brniemy w to dalej.
Czasem jesteśmy sobą. Bezbronna ja, smutny ty, dumny on, oszukana ona, szczęśliwi oni. Szczerze. Nie przybierając masek, nie chowając się za niespecjalnymi zasłonami, tak do cna wykorzystywanymi, zwanymi tłum. Jesteśmy sobą, tylko sobą i nikim innym. Czasem natomiast próbujemy się skryć. Lub dopasować. Zmieniamy twarze, pokazujemy część siebie, której tak naprawdę nie ma. Nikt nie dojrzy rzeczywistości skrytej w oczach w całej tej fasadzie.
Czasem zatrzymujemy się, aby podnieść te zakupy, które wypadły z rąk starszej pani. Odnaleźć mamę płaczącej dziewczynki wśród regałów z lalkami lub sięgnąć z dachu klatki tę piłkę chłopcu, który dopiero poznaje swoją siłę. Przysiąść się do seniora, zasiadającego na ławce, wysłuchać przepięknej historii z uwagą i wyciągnąć wnioski. Obdarzamy uśmiechem, szczerym, pogodnym. Iskrą nadziei. Czasem tylko przechodzimy obojętnie, mijamy się bezwiednie, nieświadomie nic nie zauważając, a czasem i świadomie — zupełnie jak te trzy mądre małpy, które nic nie mówią, nie słyszą, nie widzą.
Czasem wątpimy. Nie wierzymy w siebie, w ludzi, w świat, w możliwości. W rzeczywistość i giniemy w wyimaginowanej krainie sukcesów, która do wyimaginowania się ogranicza — przecież wątpimy i nie wierzymy. Czasem znajdujemy w sobie siłę i możemy więcej, niż kiedykolwiek sądziliśmy. Nic nas nie powstrzyma — przecież wierzymy. Wiemy.
Czasem się żegnamy, nawet nie witamy.
Czasem brakuje czasu na pożegnania.
Czasem stoimy na skraju, już nie w tłumie.
Czasem kochamy, nienawidzimy.
Czasem idziemy z czasem.
Tylko c z a s e m.
Zawsze jednak jesteśmy, aż do dnia, w którym miniemy jak ta sekunda, która odeszła, ale wciąż jest ta jedna, nie dwie.



LAYOUT BY OKEYLA